Transport jest dziedziną gospodarki, która jako pierwsza odczuwa zmiany w gospodarczej koniunkturze. To transport właśnie pierwszy wpada w tarapaty gdy zaczyna się bessa, ale i pierwszy chwyta wiatr w żagle, gdy hossa puka do drzwi. Jeżeli więc chcemy poznać rokowania na najbliższe miesiące warto przyjrzeć się właśnie tej branży. Oczywiście można dywagować nad setką raportów ekonomicznych jednak do takich krótkich analiz najlepiej nadają się wskaźniki syntetyczne, które w uproszczonej formie pokazują raczej tendencję niż rzeczywiste wskaźniki ekonomiczne, tym niemniej jeżeli trafnie dobrane, to są często lepsze od tomów analiz. Powinno to być coś w rodzaju testu hamburgerowego, w którym cena hamburgera w Macdonaldzie decyduje o poziomie rozwoju kraju. Wskaźnik jest syntetyczny , prosty i jak pokazują lata jego stosowania poprawny. Pozwólcie państwo że zaprezentuje taki wskaźnik, prosty syntetyczny i jak sądzę wiarygodny dla branży transportowej.

Podstawy

Aby zbliżyć się do naszego wskaźnika trochę bardziej metodycznie, zastanówmy się przez chwilkę co decyduje głównie o kryzysie bądź hossie. Otóż zawsze są to zamówienia! W przypadku branży transportowej: ładunki. Ładunki do przewiezienia. Jeżeli ładunków do przewiezienia, tak zwanych wolnych ładunków jest dużo to właśnie one poszukują transportu. Jeżeli za wolnych ładunków jest mało, to firmy transportowe muszą zabiegać o znalezienie dla siebie czegoś do przetransportowania. Mamy więc ogólne pojęcie, że naszym wskaźnikiem jest stosunek ilości wolnych ładunków do wolnych pojazdów (per analogia: pojazdów, które są gotowe zrealizować zlecenie transportowe ale w danej chwili ładunku nie mają).

Skąd dane

Tu jednak pojawia się problem w postaci danych. Jak oszacować liczbę wolnych pojazdów? Skąd wziąć liczbę wolnych ładunków? Ma to być przecież wskaźnik, który każdy sam jest sobie w stanie sprawdzić. Być może GUS posiada takie dane, ale po pierwsze zbiera je ze sporym opóźnieniem, a po drugie publikacje GUS nie należą do syntetycznych i prostych. Jest jeszcze inna droga. Otóż o tym jak to jest z ilością wolnych pojazdów i ładunków można nabrać dobrego przekonania na podstawie liczby ogłoszeń o poszukiwaniu obu tych kategorii. Najlepiej zrobić to na którymś z uznanych portali zajmujących się ogłoszeniami transportowymi publikującymi takie dane. Ja proponuję giełdę ładunków www.espedytor.pl. która jest działającym w polskiej sieci od 9 lat serwisem ogłoszeniowym, publikującym ilość ogłoszeń w obu kategoriach.

Jakie wyniki

Na pomysł tego wskaźnika wpadłem jakieś pięć lat temu i od tego czasu staram się go śledzić mniej lub bardziej systematycznie. O ile trudno mi wypowiadać się o wartości wskaźnika to z pewnością mogę powiedzieć, że jego wahania skorelowane są bardzo silnie ze stanem transportu. W przeciągu okresu o którym mówię, wskaźnik (stosunek ilości ogłoszeń o wolnych pojazdach do ogłoszeń o wolnych ładunkach) wahał się pomiędzy 4 a 10. rósł gdy transport samochodowy wpadał w tarapaty i malał gdy z kłopotów wychodził.

Co wynika z analizy

Co więc można powiedzieć o obecnej kondycji branży? Otóż patrząc na zmiany wskaźnika w ciągu ostatnich kilku miesięcy uważam, że przed wakacjami transport żył nadzieją- wskaźnik osiągnął poziom 4,8 i stanął w miejscu. Począwszy od miesiąca sierpnia nieznacznie zaczął się piąć by osiągnąć około 5 – 5,2 w okolicach końca wakacji. Jednak już we wrześniu przekroczył nieznacznie 6 (Szable w dłoń kryzys u bram!). I aż strach się bać… lecz na szczęście obecnie (połowa października spadł do 5,7.

Podsumowując widać, że jesteśmy na rozdrożu. Każdy scenariusz rozwoju sytuacji jest możliwy. Pozostaje mieć nadzieję, że wskaźnik dalej będzie spadał.